Share

Agata Dąmbska, Forum Od-nowa: Dyskusyjny podatek katastralny

Przy obecnym wzmożeniu dyskursu publicznego odnośnie finansów samorządów, powracają jak bumerang kolejne mantry: a to o konieczności „uszczęśliwienia” wspólnot udziałami w VAT (to błędne rozwiązanie: wpływy z podatków pośrednich nie powinny trafiać do samorządów, ponieważ niemożliwe jest wskazanie związku między tą daniną i korzyścią podatnika), a to o podwyższeniu udziałów w PIT (to również zły kierunek, gdyż JST powinny otrzymywać zamiast udziałów dochody własne w postaci lokalnego PIT), a to o wprowadzeniu podatku od reklam...

Wśród proponowanych rozwiązań regularnie pojawia się też idea podatku katastralnego, zwanego inaczej podatkiem ad valorem. Chodzi tu o mechanizm, w którym opodatkowanie nieruchomości byłoby zależne od jej wartości, a nie powierzchni, tak jak ma to miejsce w aktualnym podatku od nieruchomości.

Wprawdzie złośliwi mówią o nim także „podatek katastrofalny” czy wręcz „kastralny”, ma on grono zagorzałych zwolenników wśród samorządowców (m.in. Prezydent Lubina, Robert Raczyński), posłów (np. Marcin Święcicki), a także w samym Ministerstwie Finansów (Podsekretarz Stanu, Jarosław Neneman). Twierdzą oni, że wprowadzenie tej daniny przybliżyłoby polskie samorządy do niezależności finansowej i zagwarantowało im większe wpływy, zaś przyjęcie tego rozwiązania (funkcjonującego w wielu krajach, zwłaszcza anglosaskich) jest tylko kwestią czasu. Temu rozumowaniu towarzyszą pewne racje (np. uporządkowanie kwestii własności), tym niemniej strona oponentów ma jeszcze poważniejsze argumenty.

Pierwszy z nich, dość podstawowy, który zwykł podkreślać Dyrektor Biura Związku Miast Polskich, Andrzej Porawski sprowadza się do faktu, że mimo wielokrotnie podejmowanych prób, w Polsce nie funkcjonuje instytucja katastru, czyli nie ma rejestru określającego wartość urzędową nieruchomości. A zatem, „nie mamy armat”: nie wiadomo, kto i w jaki sposób ową wartość miałby szacować. Po drugie, wdrożenie w Polsce podatku katastralnego jest o tyle bez szans, że musiałby się wiązać z gruntowną reformą całego systemu podatkowego. Nie da się bowiem wprowadzać takiego rozwiązania, abstrahując od przyjętego rozkładu danin publicznych.

Zresztą, na co zwracał wielokrotnie uwagę m.in. dr Aleksander Nelicki, nawet gdyby podatek katastralny został wdrożony, nie byłby w naszych realiach wydajnym źródłem finansowania JST: często bowiem dochody obywateli są niewspółmierne do wartości ich majątku. Dotyczy to np. osób starszych, zajmujących duże i drogie mieszkania w centrach miast, a utrzymujących się z niskich emerytur. Dlatego, co podkreślają eksperci Forum Od-nowa, przy jakichkolwiek rozważaniach o podatku katastralnym celowe byłoby myślenie o odniesieniu wysokości podatku do dochodu właściciela nieruchomości.

Lecz najistotniejszy argument „przeciw” stanowi fakt brakuprzyzwolenia społecznego na wprowadzenie dodatkowej daniny publicznej. Zdaniem Rafała Antczaka, ekonomisty z Deloitte,Polska jest wręcz za biednym krajem, by forsować w nim podwyżki podatków lub nakładanie kolejnych danin.

Nowy system zasilania budżetów JST musi być zbudowany wokół zasady odpowiedzialności i stabilności, co można jednak osiągnąć w inny sposób. „Na stole” leżą już gotowe rozwiązania, przed wszystkim koncepcja lokalnego PIT autorstwa Forum Od-nowa (z raportu „Samorząd 3.0”) czy opłat lokalnych. Z koleiUnia Metropolii Polskich lobbuje za podatkiem lokalizacyjnym – nie katastralnym, ale uzależniającym stawkę od PKB na danym obszarze, z możliwością kształtowania jej przez radę miasta, a Forum Od-nowa i Związek Miast Polskich promują ideę urealnienia podatku od nieruchomości, w tym włączenia doń podatku gruntowego i leśnego.

Share

Dodatkowe informacje